chamonix 2009
Do Chamonix wybraliśmy sie pomiędzy 4, a 18 lipca. Po krótkich perypetiach związanych z paskiem klinowym (polecamy warsztat p.Pachołka w nieopodal Kepna - pomógł nam gdy byliśmy naprawdę w dupie...) dotarliśmy do Francji. Po zabiwakowaniu na sympatycznym polu kampingowym w Bossons wsiedliśmy w kolejkę i dotarliśmy na Plan. Szybko okazało się, że namiotu nie trzeba rozbijać - znaleźliśmy pełnowymiarową kolebę o metrażu wręcz klubowo - imprezowym. Zainstalowaliśmy się na miejscu i pokrzepieni dobrymi prognozami zapadliśmy w sen. Niestety przez najbliższy tydzień doskonałe prognozy nie sprawdzały sie nic a nic. Było zimno jak cholera, a do tego zamiast obiecanej suszy dowalało regularnie śniegiem, lub śniegiem z deszczem. Na Planie urobiliśmy 7 wyciągów drogi Contamine Voucher i musieliśmy zwiewać w podskokach w burzy śnieżnej. Po wycofie z Plan-u udaliśmy się do Envers (pogoda się poprawiała, ale nadal było nadzwyczaj rześko). W Envers powitały nas świeże lawiniska na lodowcach pod ścianami. Spadło 20 cm śniegu... Na szczęście robiło się już cieplej (nawet śnieg przy namiocie stopniał) i zaczynaliśmy łoić. Co prawda urobiliśmy jeszcze 3 jałowe wyciągi (źle się wbiliśmy w drogę i pokonaliśmy autorski 1 wyciąg nowej drogi,a potem na właściwej drodze po 2 wyciągach z jechaliśmy zmęczeni psychofizycznie, ale po tygodniu pobytu udało nam się wreszcie wspiąć La Piege (pułapka) na Tour Verte. Było zimno, ale z dnia na dzień robiło się lepiej. W Envers zrobiliśmy jeszcze Children of the Moon na Auiguille du Roc. Potem zjazd do Chamonix i rest. Nastepnie wjazd kolejką na Midi (jedyne 40 ojro ja p...lę). Niestety pogoda miała znowu się sypnąc, więc po rozbiciu namiotu od razu pomknęliśmy na Rebuffata. I dobrze, bo to był ostatni dzień lampy... W nocy zaczął padać śnieg i systematycznie zasypywać nasz namiocik. Urlop się skończył i trzeba było wracać.
Rezultat wyjazdu: 3 drogi, 37 wyciągów wspinania. Straty własne: 3 kości, podrapane łapy i nogi, zeszła skóra z nosa (2 razy). Następnym razem załoimy więcej - HOWGH
>>